Legendy

OPOWIEŚĆ O ZGUBNEJ GÓRZE k. DOBROCINA

Przed laty pewien owczarz wypasał stado na górze w pobliżu Dobrocina. Kiedy nadeszło południe poczuł głód. Sięgnął do skórzanej sakwy, do której żona wkładała mu każdego dnia posiłek. Ponieważ był akurat dzień postny, kobiecina zapakowała tylko kawałek czarnego chleba. Gdy nie znalazł w sakwie niczego więcej, wpadł w wściekłość. Cisnął chleb na ziemię, podeptał nogami, a następnie tłukł go swą pasterską laską.

Wtem niebo się zachmurzyło. Nadciągnęły czarne chmury i rozszalała się gwałtowna burza. Oślepiające błyskawice przecinały co chwilę niebo, a pioruny dudniły przeraźliwie. Kiedy się wypogodziło i słońce wyjrzało spoza chmur, bezbożny owczarz wraz ze swym stadem i psem pasterskim zniknęli bez śladu z powierzchni ziemi.

Od tego czasu nikt nie odważył się iść samotnie na tę górę, bo łatwo wtedy było zejść z właściwej drogi, pobłądzić i już nigdy nie odnaleźć domu. Bywało, że kobiety zbierające grzyby lub jagody, niczego tam nie mogły znaleźć, dopóki nie wybiła godzina pierwsza po południu. Także o północy coś wodziło ludzi po manowcach, ale co, nikt nie wiedział, ale też rzadko kto decydował się wędrować nocą zaroślami z Dobrocina do Gilowa, albo w drugą stronę.

Kto zaś w piątek, w południe, przechodził przez wzgórze, mógł usłyszeć żałosne beczenie owiec, wydobywające się spod ziemi.

Wzgórze to zaczęto nazywać z czasem Zgubną Górą, bo przepadło na niej bez śladu całe stado owiec, owczarz i jego pies.

 TAJEMNICZA KSIĘGA Z DOBROCINA

Żył niegdyś w Dobrocinie człowiek, który, jak wieść niesie, posiadał tajemną księgę. Nie pokazywał jej nigdy nikomu, nawet własnej rodzinie. Czytywał ją zawsze w odosobnieniu, a poczytawszy zamykał w mocnej dębowej szafie.

Wiadomą jest rzeczą, że Mojżesz zostawił po sobie tylko pięć ksiąg. Ludzie mówili, że ów człowiek z Dobrocina jest posiadaczem szóstej i siódmej księgi, całkowicie światu nieznanych, a zawierających prawdziwą wiedzę tajemną. W każdym pokoleniu szóstą i siódmą księgę Mojżeszową mógł czytać tylko jeden człowiek.

Pewnej niedzieli człowiek z Dobrocina zasiadł był z samego rana nad swą księgą, czytał ją przez godzinę, a później, jak zwykle w niedzielę, wybrał się do kościoła. Niestety, przez zapomnienie, nie schował księgi w dębowej szafie, lecz pozostawił otwartą na stole.
W drodze do kościoła przypomniał sobie o niedopatrzeniu, zawrócił więc i co tchu pobiegł do chaty. Było za późno. Przy stole siedział jego synek tak zatopiony w lekturze księgi, że nie zauważył nawet powrotu ojca. Nad głową chłopca krążyło stado kruków. I stało się!
W chwilę potem chłopiec stracił wzrok i mowę, a wykaligrafowane ręcznie na pergaminie litery spełzły i wyblakły tak, że już w żaden sposób nie można ich było odczytać.

Od tej pory ludzie stracili szansę, by kiedykolwiek posiąść prawdziwą wiedzę tajemną, zawartą w szóstej i siódmej księdze Mojżeszowej.

DOBROCIŃSKA LIPA

W pałacowym ogrodzie, w Dobrocinie, rośnie stara, potężna i rozłożysta lipa, o bujnej koronie, której pień liczy sobie w obwodzie prawie 40 stóp. Z drzewem tym związana jest następująca opowieść.

W odległej przeszłości pałac w Dobrocinie zajmowali templariusze. Pod oknami tegoż pałacu znaleziono pewnego razu zwłoki maleńkiego dziecięcia. Wszystko wskazywało na to, że dziecko musiało spaść z góry samo, albo zostało zrzucone. O ten występny czyn templariusze posądzili dziewczynę służebną, która mieszkała w pałacu. Postawiona przed sądem zakonnym, celem przeprowadzenia śledztwa, dziewczyna uparcie nie przyznawała się do winy. Mimo, że nie przedłożono żadnego przekonywującego dowodu, skazano ją na śmierć. Sprowadzony z Dzierżoniowa kat miejski ściął ją na wielkim kamieniu, do tego celu przeznaczonym. Kamień ten do dziś leży obok wspomnianej lipy. Prowadzona na śmierć dziewczyna odłamała po drodze gałązkę lipową, którą cisnęła obok kamienia na ziemię i zwracając się do templariuszy, otaczających kamień w ponurym milczeniu, zawołała:

„Tak, jest pewne jest, że z tej zielonej gałązeczki wyrośnie po stu latach drzewo, tak też zapewniam, że umieram niewinna!”

Według ludowego podania z owej lipowej gałązki wyrosło okazałe drzewo, owa lipa, która do dziś rośnie przed pałacem w Dobrocinie.

 ”LEGENDY GÓR SOWICH” Towarzystwo Przyjaciół Bielawy